Nie wiem czy wiesz , że zgodnie z obowiązującą procedurą cywilną zadaniem sądu orzekającego  nie jest dochodzenie do prawdy obiektywnej a tylko ocena przedstawionych przez strony dowodów !! To jest kardynalne stwierdzenie i musisz o tym zawsze pamiętać.

Poprzednio obowiązujące przepisy nakładały na sąd obowiązek takiego prowadzenia sprawy , by „prawda wyszła na jaw”. Czyli to zadaniem sądu było z własnej inicjatywy dopuszczanie i przeprowadzanie takich dowodów, które pozwalały dojść do prawdy.

Dziś już tak nie jest !  To na stronie spoczywa obowiązek zgłaszania wniosków dowodowych, które potwierdzą jej tezę. Jak wiesz w sprawie o rozwód strony  są dwie i prawdy są dwie. I to na Tobie spoczywa obowiązek udowodnienia swojej prawdy i przekonania do niej sądu. Tak więc w zależności od tego jakie dowody przedstawisz , czy w sposób właściwy wykorzystasz ich potencjał zależeć będzie wynik postępowania.Nie możesz liczyć na to, że sąd widząc że prawda jest po Twojej stronie lecz Ty nie radzisz sobie z prowadzeniem sprawy będzie Cię w jakikolwiek sposób wyręczał  lub pomagał. Nie licz na to, że sąd będzie Ci podpowiadał jakie powinnaś zgłosić dowody  lub będzie je dopuszczał z urzędu. Tak naprawdę sądowi tego robić nie wolno, gdyż każdy dopuszczony z urzędu ( czyli z własnej inicjatywy sądu ) dowód będzie działał na korzyść jednej strony a przeciwko drugiej, a sąd ma być bezstronny.

Co więc w takiej sytuacji?

Przede wszystkim PORADŹ SIĘ adwokata lub radcy prawnego prowadzących sprawy o rozwód. Żadne czytanie w internecie nie da Ci tyle co rozmowa z fachowcem. On powinien pokierować Tobą , powiedzieć Ci jakie dowody powinnaś zgłosić i na jakie okoliczności. Ja zawsze swoim Klientom opowiadam jak przebiega sprawa o rozwód, jak się do niej trzeba przygotować. Bo pamiętaj ; do każdej sprawy trzeba się przygotować , a do sprawy rozwodowej szczególnie. Tu są takie emocje, że czasami trudno jest zebrać myśli.

I kolejna sprawa  musisz wiedzieć, że sprawa w sądzie , to nie sesja terapeutyczna gdzie będziesz mogła w spokojnej atmosferze wyrzucić z siebie wszystkie żale. O nie! Sąd oczekuje zwartej wypowiedzi na temat faktów i dowodów na ich potwierdzenie.  Trzeba się więc  przygotować …. jak do lekcji. ( Pamiętasz jak to było ?)

Jeśli z jakiś powodów nie zdecydujesz się na wizytę u adwokata, to musisz pamiętać o 3 rzeczach;

PO PIERWSZE : najpierw podejmujesz decyzję czy chcesz się rozwieść bez orzekania o winie czy z winy współmałżonka.

PO DRUGIE : jeśli podejmiesz decyzję, że chcesz rozwodu z wyłącznej winy męża, to usiądź któregoś wieczoru w spokoju i ciszy , weź kartkę papieru i w punktach odpowiedz na pytanie -” co się stało , że dziś nie jesteśmy razem, na czym polegała wina męża. „

Przykładowe punkty mogą wyglądać tak:

1. pił

2. bił

3. zdradzał

4. nie dawał na utrzymanie rodziny

Pod każdy z tych punktów musisz podłożyć określoną treść ; czyli zeznając przed sądem musisz np. określić jak często mąż pił, kto był świadkiem , jak mąż się zachowywał pod wpływem alkoholu, czy interweniowała u Was policja itd. itd.

PO TRZECIE: dowody- czyli musisz zgłosić świadków i inne dowody na wskazane przez Ciebie fakty . Innymi dowodami są dokumenty takie  jak np. obdukcje lekarskie, pisma z prokuratury , listy , zdjęcia. Słowem to wszystko co potwierdzi winę Twojego męża w danym zakresie.

Często słyszę wtedy” ale ja nie mam żadnych świadków”. Bardzo często tak jest, bo nasze życie toczy się w czterech ścianach.  Ale zastanów się , komu się wyżalasz : mamie, koleżance  w pracy? To są również świadkowie . Oczywiście lepiej byłoby mieć bezpośrednich świadków zdarzeń , ale jak nie ma innych , to ci muszą wystarczyć.

W sprawie o rozwód sąd zajmuje się również innymi kwestiami rodzinnymi ale o tym może innym razem.

*************

MOJA  RADA

Aby nie stać się przekąską dla drugiej strony  ( szczególnie gdy jest reprezentowana przez fachowego pełnomocnika) i nie dać się pożreć , trzeba się do sprawy solidnie przygotować. Również pamiętaj o czytaniu wszelkich drukowanych pouczeń, które otrzymujesz z sądu przy okazji np. wezwania na rozprawę. Są tam bardzo ważne informacje.

I sprawa ogromnie ważna ; wypocznij przed sprawą, postaraj się wyspać , bo emocje będą duże….

 

Nie tak dawno temu zgłosiła się do mnie moja dawna Klientka ze sprawą o rozdzielność majątkową. To bardzo dzielna kobieta; praktycznie sama wychowała trzech synów, pożeniła ich i pomogła im się urządzić. Jej mąż 20 lat temu wyjechał na miesiąc do pracy za granicę, ale niestety zamiast za miesiąc wrócił po 20 latach. Przez ten cały czas praktycznie się nie odzywał.

Trudne to były lata; wszystko było „na jej głowie”,  alimenty płacił jej Fundusz Alimentacyjny, a trzej młodzi chłopcy chcieli  żyć jak ich koledzy. A do tego chyba jednak poczucie upokorzenia…, że można tak najbliższe osoby, bez jednego zdania wyjaśnienia pozostawić.

No, ale wrócił… i od razu zabrał się za sprawy.

Na pierwszy ogień poszła sprawa o rozdzielność majątkową. Pan domagał się orzeczenia rozdzielności majątkowej z dniem  wniesienia pozwu. Ta data była dla mnie dziwna. Bo jeśli się czegoś dorobił za granicą, to powinien wnosić o orzeczenie rozdzielności z datą wsteczną, by zarobione pieniądze lub dobra nie weszły do majątku wspólnego. Natomiast jeśli się niczego nie dorobił, to po co mu rozdzielność?

Zawsze kiedy wstępuję do takiej sprawy jako pełnomocnik zastanawiam się co się kryje za takim żądaniem . A więc zawsze o to pytam. W tym wypadku spodziewałam się, że Pan powie, że był wiele lat za granicą,  sam na wszystko zapracował i dlatego nie chce się dzielić. A tu padła odpowiedź, że nie wie dlaczego wniósł tę sprawę… Nawiasem mówiąc sprawę wnosił fachowy pełnomocnik i to z dużym doświadczeniem. Przed rozprawą wiadomo było, że Pan ubiegał się o zwolnienie od opłaty. To zawsze wskazuje na trudną sytuację materialną. Tak więc tym bardziej to było dziwne.

Moja Klientka przez te 20 lat czyniła nakłady na ich wspólne własnościowe mieszkanie; położyła panele w pokojach, wymieniła okna, położyła glazurę i terakotę, kilkakrotnie malowała mieszkanie. Wszystko to robiła z własnej pensji i pożyczek z zakładu pracy. W świetle prawa te wszystkie nakłady, chociaż czynione wyłącznie przez nią stanowiły ich majątek dorobkowy, bo swoje źródło miały w powstałej przez zawarcie małżeństwa wspólności ustawowej. Tak więc moja Klientka nie myślała o odzyskiwaniu jakichkolwiek nakładów, do czasu…. Pomysł podsunął Pan Mąż swoim pozwem. A w związku z tym wystąpiłyśmy o rozdzielność majątkową z datą wsteczną, czyli od czerwca 1995 r. bo wtedy Pan wyjechał za granicę.  I tu pełen sukces! Sąd orzekł rozdzielność z tak odległą datą wsteczną.

W tym momencie zmieniła się sytuacja prawna mojej Klientki. Te wszystkie nakłady, jakie czyniła na ich wspólne mieszkanie, stały się nakładem z jej majątku odrębnego na majątek wspólny. A wobec tego otworzyły jej drogę do żądania zwrotu połowy ich wartości. Bierze się to stąd, że jej mąż jest współwłaścicielem mieszkania i  ma obowiązek ponoszenia wydatków i ciężarów związanych z rzeczą wspólną proporcjonalnie do swojego udziału. Skoro zostały poczynione nakłady, które zwiększyły wartość rzeczy wspólnej, to współwłaściciel zobowiązany jest do zwrotu (w tym wypadku) połowy ich wartości. Byłoby to niemożliwe, gdyby istniała ustawowa  wspólność.

Mało tego, to orzeczenie o rozdzielności z dniem 1 czerwca 1995 r.daje jej prawo ubiegania się o zwrot (w sprawie o podział majątku wspólnego) połowy uiszczonego przez nią czynszu za mieszkanie za okres 20 lat! Bo to też jest nakład z jej majątku odrębnego na majątek wspólny.

Gdyby moja Klientka chciała, aby w sprawie o podział majątku sąd przyznał jej własnościowe prawo do lokalu, nie spłacałaby mężowi 1/2 wartości mieszkania, tylko zdecydowanie mniej. Sąd bowiem odjął, by od od wartości jaką miałaby spłacić mężowi: 1/2 wartości przeprowadzonych  remontów i 1/2 wartości zapłaconego czynszu.

Przykład: mieszkanie małżonków warte jest na wolnym rynku 300.000 zł. Tak więc moja Klientka chcąc zatrzymać mieszkanie dla siebie powinna spłacić męża kwotą 150.000 zł. Ale…… na  remont mieszkania wydała 40.000 zł. z tego połowę  musi zwrócić jej mąż czyli 20.000 zł. i przez 20 lat zapłaciła czynsz za mieszkanie w wysokości 120.000 zł. ( licząc „na oko” tylko dla tego przykładu po 500 zł. miesięcznie), gdzie mąż musi jej zwrócić 1/2 tej kwoty czyli 60.000 zł. W tej sytuacji  od kwoty spłaty 150.000 zł. należy odjąć 20.000 zł. z tytułu remontów i 60.000 zł. z tytułu czynszu, co daje wynik 70.000 zł.

Tak więc sama widzisz jak jedna decyzja może zaważyć na rozliczeniach majątkowych.

*****

MOJA  RADA

Pamiętaj „każdy kij ma dwa końce”. Każda decyzja niesie za sobą określone skutki. Jeśli tych skutków nie jesteś w stanie przewidzieć, bo masz za mało danych , nie podejmuj pochopnie decyzji. Gdyby mąż mojej Klientki rozważył  co zyska  a co może stracić wnosząc sprawę o rozdzielność majątkową , niewątpliwie by tego nie zrobił. Prawdopodobnie straci w sprawie o podział majątku 80.000 zł.

Piszę „prawdopodobnie”, bo sprawa o podział majątku ma dopiero wyznaczony pierwszy termin rozprawy.

Kilkaset tysięcy ludzi zaciągnęło kredyt hipoteczny we fankach szwajcarskich. Kupili swoje wymarzone mieszkania, spłacali zaciągnięte kredyty ale… ich małżeństwa nie wytrzymały próby czasu. Współczuję im serdecznie, bo patrząc na to dzisiaj, to podwójny dramat. Rozwód, to zawsze porażka, która na długo pozostaje w pamięci, a kredyt hipoteczny we frankach to MASAKRA.

Jeśli i Tobie się to przydarzyło, to nie mam dobrych wiadomości.

Protesty frankowiczów, (aby zmniejszyć ich ogromne obciążenia) to sprawa dość świeża, ale problem ma już wiele lat. Ponieważ już dość dawno okazało się, że w sprawie o podział majątku, kiedy sąd ustalał wartość własnościowego prawa do lokalu, wartość tego składnika okazywała się dużo niższa, niż zaciągnięty na ten cel kredyt hipoteczny. Rodziło się pytanie:

Jak podzielić sprawiedliwie majątek gdzie podstawowym składnikiem jest własnościowe prawo do lokalu i co zrobić z kredytem?

Na to ostatnie pytanie znajdziesz odpowiedź w moim poprzednim wpisie cztery prawdy o podziale majątku… Tak więc już wiesz, że kredyt pomimo podziału majątku pozostaje w pewnym sensie nadal również i Twoim obciążeniem. Ale mimo wszystko, co do zasady, ten kto dostaje mieszkanie, ten spłaca kredyt. Wobec tego kolejne pytanie:

W jakiej wysokości Ty dostaniesz spłatę i czy w ogóle spłata Ci się należy?

I tu SZOK!, bo spłata Ci się w ogóle w takiej sytuacji nie należy. Więc po wielu latach małżeństwa odchodzisz z niczym!!!

Ponieważ zaistniał problem jak dokonać podziału własnościowego prawa do lokalu na zakup którego zaciągnięto kredyt hipoteczny, sprawę rozstrzygnął Sąd Najwyższy. Dodam tylko, że nie chodzi tylko o kredyt zaciągnięty we fankach szwajcarskich, ale w ogóle o kredyt hipoteczny. Kredyt we fankach jest o tyle wyjątkowy, że poprzez wzrost kursu franka, kredyt bardzo wzrósł.

Tak więc Sąd Najwyższy stanął na stanowisku, że ustalenie wartości spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu mieszkalnego wchodzącego w skład majątku wspólnego małżonków winno nastąpić poprzez pomniejszenie wartości spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu o wartość istniejącego na dzień orzekania przez sąd obciążenia hipotecznego. Dopiero tak otrzymana kwota odzwierciedla wartość przedmiotowego prawa (czyli mieszkania).

Przykład: Jeśli wartość mieszkania  na dzień orzekania o podziale majątku to kwota 170 .000 zł., a niespłacony kredyt hipoteczny wynosi na dzień orzekania  280.000 zł. To znaczy , że wartość obciążenia hipotecznego przewyższa wartość rynkową prawa do lokalu o 110.000 zł.

I co wtedy?

Jeśli jest to jedyny składnik majątku wspólnego podlegającego podziałowi, to sąd ustala wartość majątku wspólnego na kwotę 0 ( zero) złotych.  Konsekwencją takiego ustalenia jest orzeczenie, że żadna spłata Ci się nie należy!

Wiem.., to okropne, straszne i bulwersujące.  Spłacaliście wspólnie przez kilka lat kredyt, a teraz Ty nie dostaniesz z tego tytułu żadnej spłaty, nie dostaniesz żadnej spłaty z wyliczonej przez biegłego wartości mieszkania, a do tego w dalszym ciągu „wisi” nad Tobą kredyt !

Dlaczego Sąd Najwyższy tak rozstrzygnął ?

Ano dlatego, że przyjął, że takie rozwiązanie jest sprawiedliwe.

Popatrz:

Kredyt hipoteczny zaciągnęliście obydwoje. Posługując się naszym przykładem na dzień orzekania pozostało go do spłacenia 280.000 zł. Tak więc sąd w sprawie o podział majątku powinien orzec, że Ty masz spłacić 140.000 zł. i Twój były mąż również 140.000 zł. kredytu. On otrzymuje mieszkanie a Tobie ma spłacić 85.000 zł (wartość mieszkania to 170.000 zł.: 2 = 85.000).

To jest patrzenie na sprawę „po ludzku” nie po prawniczemu. Może wydawać Ci się bardziej sprawiedliwe, ale niemożliwe do przeprowadzenia z uwagi na obowiązujące przepisy o których dzisiaj nie będę mówiła.  Ale mimo wszystko, jeśli wszystko podliczysz, to się okaże , że po takim podziale zostałoby Ci do spłacenia 55.000 zł. ( 140.000-85.000 = 55.000), a przy takim rozwiązaniu jaki przyjął Sąd Najwyższy wychodzisz na tym ” na zero”. Więc chyba suma summarum Sąd rozstrzygnął dla Ciebie korzystniej.

*****

MOJA  RADA

Gdyby trafiła Ci się taka sytuacja, że masz kredyt hipoteczny we frankach, to nie uciekaj od sprawy o podział majątku, kiedyś to przecież trzeba będzie załatwić. Postaraj się natomiast wspólnie z byłym mężem zminimalizować koszty sprawy. Wiedząc już jak sąd rozstrzyga takie sprawy, ustalcie wspólnie wartość mieszkania, w ten sposób unikniecie kosztów opinii biegłego, w banku dowiecie się jaka jest wartość kredytu hipotecznego pozostałego do spłaty. I pozostają już tylko rachunki.

Zgodny podział majątku w sądzie, to opłata  tylko 300 zł. Zapewniam Cię, że warto spróbować.

Życzę powodzenia.

W związku dwojga ludzi najfajniejszy jest czas pierwszych poważnych inwestycji. Czekamy na to nasze wyśnione mieszkanie, by w końcu się usamodzielnić, zamieszkać na swoim. Codziennie wizyty w banku, kolejne zaświadczenia, emocje oczekiwania i w końcu – JEST. Mamy kredyt. Potem to już z górki…. Sprzątamy, meblujemy, mieszkamy. Początkowo raty kredytu nas jednoczą, to nasz wspólny wróg , aż się do niego przyzwyczajamy…

Gdy w naszym małżeństwie nie wszystko pójdzie zgodnie z planem i nasze drogi się rozchodzą , przychodzi czas na decyzje- jak podzielić  mieszkanie. Musisz wiedzieć, że mieszkania  nie dzieli się  w fizyczny sposób; czyli ty dostajesz duży pokój a drugi małżonek dwa mniejsze. Taki podział nie jest podziałem majątku , jest podziałem do użytkowania  i orzeka o nim sąd w sprawie o rozwód. Jest w pewnym sensie tymczasowy,  trwa do czasu końcowego rozstrzygnięcia w sprawie o podział majątku.

Zanim zaczniesz zastanawiać się jak podzielić majątek, którego składnikiem jest między innymi mieszkanie obciążone kredytem hipotecznym, musisz zdać  sobie sprawę z  CZTERECH  PODSTAWOWYCH  PRAWD;

  1. PRAWDA- sąd  nie dzieli i nie rozlicza długów jakie powstały w czasie trwania związku małżeńskiego. I to zarówno długów wobec osób fizycznych jak i banków. Czyli kredytów zaciągniętych na różne cele w tym kredytu hipotecznego na mieszkanie.
  2. PRAWDA-pomimo orzeczenia o podziale majątku w wyniku którego Twój były mąż  otrzymał  mieszkanie z obowiązkiem spłacenia kredytu, Ty nadal  również  jesteś zobowiązana wobec banku do spłaty kredytu. Jedynym rozwiązaniem by uwolnić  się od kredytu jest umowa z bankiem o przejęcie długu przez Twojego byłego męża. Problem jednak polega na tym, że musi wykazać  się zdolnością  kredytową. A to jest dość trudne.  Może on jednak zaproponować bankowi  wstąpienie w Twoje miejsce  np. własnego rodzica posiadającego odpowiednio wysokie dochody.
  3. PRAWDA- w przypadku braku spłaty kredytu  w terminie przez Twojego byłego męża, bank rozpocznie windykację w stosunku do Ciebie.

Ponieważ Wasza odpowiedzialność jest w świetle prawa solidarna, to bank najpierw będzie egzekwował swoje należności z Twojego wynagrodzenia za pracę, skoro Twój były mąż przestał z takich czy innych powodów płacić. Gdy to okaże się niewystarczające  na pokrycie kredytu ,dopiero  wówczas rozpocznie procedurę zaspokojenia swoich należności z mieszkania.

Jeżeli okaże się, że Ty spłaciłaś kredyt wbrew wcześniejszym uzgodnieniom i postanowieniom zawartym w orzeczeniu o podziale majątku, przysługuje Ci roszczenie zwrotne, czyli regres do Twojego byłego  męża , który wziął na siebie takie zobowiązanie.  Roszczenie zwrotne, to inaczej konieczność wystąpienia na drogę sądową  przeciwko  Twojemu byłemu o zapłatę.

4 PRAWDA- to według  mnie cios w samo serce- pomimo rozwodu i  orzeczenia o podziale majątku , nie otrzymasz z żadnego banku kredytu na swoje mieszkanie, gdyż figurujesz już jako kredytobiorca . I dopóki  ten pierwszy kredyt nie zostanie spłacony, nie uzyskasz nowego, gdyż prawdopodobnie nie będziesz miała tak wysokiej zdolności kredytowej. Chyba  że….współkredytobiorcą  nowego kredytu będą  tym razem Twoi rodzice lub ktoś inny o odpowiednich dochodach.

*****

MOJA  RADA:

Jeśli obawiasz się, że Twój były małżonek mimo szczerych chęci nie podoła spłacie kredytu, to  w sądzie nie wyrażaj zgody na taki podział. Przed wniesieniem sprawy do sądu rozważcie sprzedaż mieszkania i spłatę zadłużenia.

Inne rozwiązanie może dawać Ci tylko pozór rozwiązania problemu, gdyż prawdziwe problemy zaczną się w momencie braku wpłaty comiesięcznej raty kredytu.  Wtedy może się okazać , że ani Ty ani Twój były małżonek nie macie środków na spłatę kredytu. Zostaniecie bez mieszkania ,które przejmie bank, z długiem bankowym i kosztami komorniczymi związanymi z egzekucją długu.

Spróbuj pomimo emocji rozważyć z byłym mężem wszystkie opcje. Nie wyrażaj zgody na rozwiązanie , które z góry skazane jest na niepowodzenie. Również sama przed sobą bądź szczera i nie deklaruj rozwiązania, któremu nie sprostasz; np. że to Ty przejmiesz mieszkanie i będziesz spłacać kredyt. Brak bowiem realnej oceny co do swoich możliwości płatniczych wcześniej czy później doprowadzi do większych problemów.

Trzymam za Ciebie kciuki.

Gdy opadną emocje po rozwodzie trzeba podjąć decyzję o podziale majątku. Od czego zacząć ?

Zanim omówię ten problem, chcę zwrócić uwagę na podstawową zasadę, która mówi, że oboje małżonkowie  mają równe udziały w majątku wspólnym. Są oczywiście odstępstwa od tej zasady ale o tym innym razem.

Przechodząc do rzeczy; w pierwszym rzędzie trzeba się zastanowić i spisać co stanowi majątek wspólny. Majątek wspólny, to przedmioty majątkowe nabyte w czasie trwania małżeństwa ,nabyte przez oboje małżonków lub przez jednego z nich. W tym momencie wiele osób może się zastanawiać czy mieszkanie albo działka letniskowa to rzecz, a w związku z tym czy podlega podziałowi. Tak, ustawodawca w cytowanym przepisie nie używa określenia nieruchomości, ruchomości  czy pieniądze  wszystko określa mianem rzeczy.

Im szybciej zabierzemy się za spisywanie składników majątkowych tym lepiej, bo pamięć ludzka jest zawodna, a do sprawy potrzebne są konkretne informacje takie jak: co zostało kupione – czyli np. pralka  marki …., za jaka kwotę i kiedy. I rzecz bardzo istotna – jaką wartość ta rzecz ma w chwili sporządzania wniosku, uwzględniając oczywiście stopień zużycia.

Po co to jest potrzebne?

Otóż, nasz wniosek o podział majątku otrzyma druga strona – były małżonek. Jeśli zgodzi się zarówno z podanymi przez nas składnikami  jak i ich wartością , to już mamy wspólny sukces, bo odpada konieczność powoływania biegłego do takiej wyceny. Tym samym oszczędzamy poważne kwoty , którymi w końcowym rozliczeniu  sąd obciążyłby  obie strony. Trzeba pamiętać, że sąd nie zajmuje się sprawami za darmo i co do zasady wszelkie koszty ponoszą strony  postępowania. Tak więc ważne jest aby dokonana przez nas wycena była realna.

Sąd ustalając wartość składników majątkowych bierze pod uwagę ich stan z chwili zniesienie wspólności (czyli z chwili rozwodu) a ich wartość z chwili orzekania. Tak więc jeśli w skład majątku wspólnego wchodzi samochód osobowy, który w chwili rozwodu był np. rocznym Mercedesem, to pomimo tego, że od rozwodu upłynęło 7 lat, przez który to czas samochód użytkowany był wyłącznie przez jednego z byłych małżonków, to sąd do podziału przyjmuje wartość rocznego Mercedesa, lecz cenę z roku wydawania orzeczenia. Ten zabieg urealnia wartość składników majątkowych którymi dzielą się strony, gdyż sprawa o podział majątku nie ulega przedawnieniu, tak więc można ją wnieść i po wielu latach od rozwodu.

Gdy już wiemy czym się dzielimy i o jakiej wartości, to następnie we wniosku wskazujemy  co my chcemy otrzymać w wyniku podziału majątku , a co chcielibyśmy aby otrzymała druga strona. I tu kolejna generalna zasada: sąd , jeśli tylko to możliwe stara się w pierwszym rzędzie dzielić składniki majątkowe w naturze. Czyli jeśli jeden współmałżonek otrzyma  pralkę, to drugi np. lodówkę, jeśli jeden były małżonek otrzyma  komplet mebli z sypialni, to drugi komplet mebli z salonu. Jeśli oczywiście tak się da. W przypadku gdy któryś z byłych małżonków otrzymał składniki majątkowe , których wartość  przekracza jego udział (wynoszący ½), to sąd zasądza spłatę na rzecz drugiego małżonka. W myśl zasady, że udziały małżonków są równe , to wartości otrzymanych składników lub spłaty muszą być również równe.

Wiedząc  już czym się dzielimy i jak to chcemy podzielić pozostaje sporządzenie wniosku i złożenie go do sądu rejonowego . Składając wniosek uiszczamy opłatę w kwocie 1000 zł. lub czekamy na wezwanie sądu. Jeśli udałoby się  byłym małżonkom dojść do porozumienia co do sposobu  podziału wszystkich składników majątkowych  i ich wartości, wówczas opłata wynosi 300 zł. Tak więc warto trochę wspólnie popracować by osiągnąć kompromis.

To co zawiera niniejszy wpis , to podstawowa wiedza, by zacząć. Temat ten jest jednak znacznie rozleglejszy. Z rzeczy o które zawsze Państwo pytacie, to co z kredytem na mieszkanie po rozwodzie, kto go będzie spłacał a kto dostanie mieszkanie, rozliczenie nakładów i wiele innych.  Na te i inne pytania odpowiem w dalszych wpisach.